Forum www.aetasaurea.fora.pl Strona Główna www.aetasaurea.fora.pl
Imperium Romanum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Początek roku 767 ad Urbe condita.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.aetasaurea.fora.pl Strona Główna -> Z życia cesarza i senatu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Caesar Augustus




Dołączył: 04 Mar 2008
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:39, 12 Mar 2008    Temat postu: Początek roku 767 ad Urbe condita.

Nastał 41 rok cesarstwa. Minęły cztery dekady od czasu kiedy triumwir Oktawian, syn boskiego Juliusza Cezara, w 724 roku miasta (29 r. p.n.e.) powrócił ze wschodu, opromieniony zwycięstwem pod Akcjum i podbojem Egiptu, odbył trzy wspaniałe triumfy, po czym dwa lata później oddał władzę z powrotem w ręce senatu. Senatorowie w wielkiej wdzięczności za wspaniałomyślne „odnowienie republiki” przyznali oswobodzicielowi tytuł Augusta. Od tego czasu sprawował on rokrocznie urzędy konsula, aż do 730 roku miasta (23 r. p.n.e.), kiedy senat powierzył mu władzę trybuńską, by sprawował ją bez przerwy przez następnych 37 lat swoich rządów jako cesarz, princeps, dowódca wszystkich legionów i najwyższy kapłan.
Wolność senatorów stała się fikcją. Wiedzą oni, że każdy sprzeciw wobec woli cesarza mogą przypłacić wyrzuceniem ze swojego stanu, utratą majątku, wygnaniem, a nawet śmiercią. Wielu z nich zawdzięcza swoją pozycję samemu cesarzowi i są mu bezgranicznie oddani. Wszystkim bardziej opłaca się współpraca z nim niż dążenie do konfrontacji. Tylko nieliczni mają odwagę, by publicznie go krytykować. Jeszcze mniej odważyło się spiskować...
Nastały złote czasy dla mieszkańców prowincji. Cesarz, po ustanowieniu pokoju w całym Imperium, podzielił z senatem władzę nad prowincjami. Ukrócone zostały zdzierstwa namiestników i kwestorów. Podległe ziemie i prowincje zaczęły płacić podatki i daniny w racjonalnej wysokości, tak by ich ciężar nie mógł stać się przyczyną buntu. Morze zostało wyplenione z piractwa, a drogi oczyszczone z bandytów. Morskie i lądowe szlaki handlowe zapełniły się kupcami...
Plebejusze w Rzymie cieszą się darmowym rozdawnictwem żywności i większość swego czasu trwonią na rozrywki, przesiadując w teatrach i cyrkach. Nie wszystkich jednakże dotyczy łaskawość cesarska...
Na ulicach miasta oficjalne wiadomości mieszają się ze zwykłymi plotkami. Niepomyślne wróżby wlewają trwogę w serca bojaźliwych Rzymian. Wielu powiada, że będzie to ostatni rok rządów starego cesarza, inni twierdzą zaś, że będzie on panował jeszcze dwa dziesięciolecia. Im silniejszą moc te plotki zyskiwały, tym większą uwagę wszyscy skupiali na adoptowanym synu cesarza, Tyberiuszu, o którym mówią, że wszystko zawdzięcza swojej matce Liwii, cesarskiej małżonce. On bowiem wyznaczony był przez Augusta na swojego następcę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Caesar Augustus




Dołączył: 04 Mar 2008
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:49, 20 Mar 2008    Temat postu: W domu cesarskim

Był chłodny styczniowy wieczór. Ustał już zupełnie zgiełk na ulicach miasta po świętowaniu nadejścia nowego roku, kiedy zwyczajowo desygnowani urzędnicy obejmowali swoje obowiązki, racząc przy tym bogów i lud obfitymi darami. August siedział przy oknie w swoim małym gabinecie na piętrze swojej okazałej palatyńskiej willi i spoglądał w dal, w stronę miasta, które pomału zaczynało pogrążać się w mroku. W końcu, gdy słońce już zaszło zupełnie, odczuł zmęczenie, toteż ruchem ręki rozkazał niewolnikom zasłonić szczelnie okno, po czym spoczął na uprzednio przygotowanym posłaniu, w taki sposób, że mógł odpocząć w pozycji pól leżącej. Nie mógł sobie jeszcze pozwolić na sen. Spodziewał się bowiem odwiedzin.
Już po chwili wszedł do pomieszczenia jeden z liktorów i donośnym tonem, tak jakby to była oficjalna wizyta, zapowiedział przybycie oczekiwanego gościa:
- Tyberiusz Cezar pozdrawia swojego ojca i prosi o przyjęcie!
Augusta przestała już dziwić ta ceremonialność swojego przybranego syna, który zawsze podczas prywatnych wizyt posyłał z zapowiedzią nieprzeznaczonego do tego niewolnika, lecz urzędowego liktora. Skinieniem tylko ręki dał znak, żeby wszedł czym prędzej.
Po chwili w przedsionku ujrzał postać Tyberiusza. Nigdy nie był piękny, ani nie poruszał się z gracją, miał jednakże słuszną posturę i rysy twarzy dość twarde, jakby uformowane przez rozliczne kampanie wojenne, przez co braku męskości nikt nie mógł mu zarzucić. Podszedł do łoża powolnym krokiem, lecz twarz jego zdradzała niemałe podenerwowanie. W pomieszczeniu panował niemalże półmrok, toteż blada postać Augusta, opierającego się nieruchomo o poduszki, zatrwożyła jego serce. Ten spojrzał na niego swoimi zawsze żywymi oczami i dał znak, żeby zasiadł na stołku obok łoża.
- Niech cię nie martwi ten widok! – rzekł po chwili spokojnym tonem , podnosząc się nieco na łokciach. Stojący obok niewolnik podszedł pośpiesznie i włożył mu pod głowę dodatkową poduszkę, tak by mógł na wprost spoglądać w twarz gościa – stary człowiek potrzebuje więcej odpoczynku – dodał po chwili, poczym przywołał do siebie skrybę, wyzwoleńca, który dzierżył w dłoniach woskowe tabliczki.
- Cały Rzym składa ofiary bogom, by zachowali cię w dobrym zdrowiu... – rzekł w końcu łamanym tonem Tyberiusz.
- Cały Rzym i pół świata – starzec odparł ironicznym tonem, poczym już poważnie dodał, spoglądając mu głęboko w oczy – dzień mojej śmierci się zbliża. Spójrz na mnie! Mam coraz mniej sił, żeby znosić ciężar życia. Ludzie są śmiertelni, państwo zaś trwa wiecznie. Pamiętaj o tym, gdy po mojej śmierci zasiądziesz na mym miejscu!
- Chciałbym tobie dorównać, ojcze, lecz nie potrafię. Nikt nie potrafi! Wszystko co będzie później... po twojej śmierci... odbędzie się z ogromną szkodą dla państwa! – Tyberiusz począł udawać wzruszenie, lecz tak naprawdę w głębi serca czuł ogromną radość, że śmierć Augusta się zbliża i sam będzie mógł przywdziać cesarską purpurę. Czekał na to już tak długo...
August skinął głową, lecz nic na to nie odpowiedział, jakby dawał znać, że zgadza się z tymi słowami. Później zwrócił się do skryby, by notował wszystkie uwagi, które ten czyni swojemu synowi, by później przepisane w trwałym piśmie, służyły mu jako wskazówki, gdy obejmie władzę.
- Widzisz, mój Tyberiuszu, nie po raz pierwszy każę spisywać skrybie moje słowa. Nie po raz pierwszy my w tym celu się spotykamy. Nie raz śmierć zaglądała mi w oczy, zdrowie zawsze miałem kruche. Mimo to dożyłem później starości. Odpowiedzialny władca myśli zawsze o przyszłości kraju po swojej śmierci, toteż ja zawsze dbałem o aktualizowanie testamentu z równą gorliwością, co o spisywanie bieżących spraw państwa. Pamiętaj i ty o tym, gdy swojemu następcy będziesz powierzał władzę.
- Uczynię wszystko wedle twojego życzenia.
Zapanowała na krótką chwilę cisza. August wziął głęboki oddech, po czym zaczął mówić.
- Nie raz przestrzegałem cię, mój Tyberiuszu, byś szanował lud. Tłuszcza i hołota to, co prawda, lecz od tych zależy trwałość rządów i spokój w państwie. Nie pozwól na zwiększenie liczby plebejuszy objętych darmowym rozdawnictwem zboża i regularnie wybieraj z miast młodzieńców do służby w legionach. Obdarzaj przy tym lud hojnie igrzyskami i wspaniałymi widowiskami. Oni tylko tym żyją. Sam tymczasem nie kpij z ludzi niskiego stanu! Nie noś się zbyt wyniośle, gdy na ciebie patrzą. Czyń gesty! Udawaj chociaż, że bawi cię rozlew krwi na arenach, kibicuj woźnicom w cyrku! W sprawach senatu nie będę cię napominał, gdyż sądzę, że postępujesz słusznie. Doświadczonym jesteś politykiem i nie obawiam się, że nie poradzisz sobie w kurii. Nie jedna twoja mowa wyryta stoi w kamieniu w dziesiątkach miast municypialnych. Znakomitym jesteś mówcą, potrafisz narzucić swoją wolę. Cieszysz się szacunkiem. Nikt w senacie nie odważy się tobie sprzeciwić, gdy takich mężów jak Lucjusz Aruncjusz, Kwintus Hateriusz i Gneusz Pizon będziesz miał u boku. Także twój syn, Druzus, już niebawem jako konsul będzie miał okazję zdobyć szacunek miedzy senatorami. Oprzyj na nim, jak i na Germaniku swoje rządy. Zaszczycaj ich urzędami, pozwól odbywać triumfy, wychowuj na dobrych władców!
- Lecz cóż z Agryppą? – spytał w końcu, jakby niecierpliwie Tyberiusz.
August zamilkł na chwilę. Zmarszczył brwi, a w oczach jego pojawił się dziwny ogień.
- Postumus... już nie jedną przykrość mi w życiu wyświadczył. Lecz ja kocham tego młodzieńca, dla którego lepiej by było, gdyby się wcale nie narodził, niżby miał gnić do końca swych dni na wysuszonej wyspie. Niech on ci nie będzie przeszkodą! Trzymaj go jak najdalej od Rzymu, lecz nie waż się podnieść na niego ręki! Lud nie lubi mieć za wodza mordercy. Wystarczy, gdy ja przez tyle lat swoje zbrodnie ukrywać musiałem. Ty już nie musisz tego robić! Zostawiam ci spokojne państwo – tutaj zrobił krótką przerwę, zaspokajając pragnienie słabym, rozcieńczonym winem, po czym wrócił do rozmowy – najwięcej problemów może cię czekać ze strony legii. Żołnierze muszą dostać uczciwą zapłatę za trudy. Zapisałem to w testamencie, lecz waż na to, by nie zaczęli wyciągać ręce po więcej, inaczej zrujnujesz skarb państwa!
- Dunajskie legie są mi wierne. Przez wiele lat nimi dowodziłem. Lecz na północy stoi wielka ich siła... dowodzi Germanik. Co jeśli on zachwieje się w wierności?
- Ty obawiasz się tego młodzieńca, swojego syna?!
- Obawiałbym się każdego, kto ma pod sobą osiem legionów.
- Ja tobie dałem dwanaście legii, gdy ruszyłeś w lasy Bohemii. Ani przez chwilę nie obawiałem się, że zachwiejesz się w wierności. Zaufaj Germanikowi. On ciebie nigdy nie zdradzi. Po cóż miałby to robić?
Tyberiusz wzruszył tylko ramionami i uciekł wzrokiem przez natarczywym spojrzeniem ojca. Ten kontynuował monolog.
- Hiszpania uspokojona. Tylko jeden legion broni cieśniny przed Maurami. Galia czuje na karku oddech legionów, a lokalni książęta wiernie wspierają nas wojskami posiłkowymi. Przełęcze w Alpach sam ze swoim bratem zdobyłeś. Boli tylko wciąż wspomnienie klęski Warusa sprzed pięciu laty. Germania zjednoczyła się przeciw Rzymowi, lecz łatwo ich skłócić. Już Marobodus, król Markomanów prosi nas o sojusz przeciw zdrajcy, Arminiuszowi. Pozwól Germanikowi pomścić hańbę Warusa, lecz nie podbijaj Germanów. Lud to niespokojny i mało opłacalni jako sojusznicy. Lepiej ich wymordować, niż ich ziemię obracać w prowincję. Sprawy w Illirii znasz doskonale, bo sam walczyłeś z powstańcami. W Tracji niepewni i skłóceni siedzą książęta, w dodatku nastają na nich ludy z północy. Na wschodzie obróć Kapadocję w prowincję, gdy w końcu zemrze stary Archelaus. Jego potomkowie mogliby okazać się nieprzewidywalni. Jakaż by to była katastrofa, gdyby Partom otworzyli drogę do samego Hellespontu! Armenia nam sprzyja, lecz jak długo jeszcze utrzyma się tam Wonones? Z Partami nie wojuj, lecz zarazem obchodź się z nimi stanowczo! Są obłudni i zdradliwi. Na Judeę nie nakładaj nowych podatków i nie pozwól, by namiestnicy urągali ich bogu. Żydzi za swoją wiarę są gotowi rzucić się nawet w ogień na pewną śmierć. Szanuj Nabatejczyków! Cenni to sojusznicy! Władzę w Egipcie powierzaj tylko najbardziej zaufanym przyjaciołom! Nie uszczuplaj władzy senatu w Afryce. Nie zaczepiaj Maurów i Numidów! – po tych słowach znów zrobił krótką przerwę. Głęboko odetchnął, po czym dodał jeszcze krótko – szanuj senat, kochaj lud, dbaj o armię i czcij gorliwie bogów! A kiedy ja umrę... uczyń ze mnie boga!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.aetasaurea.fora.pl Strona Główna -> Z życia cesarza i senatu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin